Ministranci z Cierpisza
  Strona startowa
 
Wygraliśmy!

W śnieżny, sobotni poranek, 12 lutego ministranci parafii Cierpisz wyjechali na Archidiecezjalny Turniej Ministrantów w piłce nożnej halowej na szczeblu dekanatu Łańcut II.
W roku 2010, w tym turnieju zajęliśmy drugie miejsce startując identycznym zespołem, więc mieliśmy nadzieję, że i w tym roku nie będzie gorzej.

Mecze (2x7 minut) w systemie każdy z każdym odbywały się na hali przy szkole w Białobrzegach.
Do rozgrywek grupy gimnazjalnej (rocznik 1995 i młodsi) zgłosiło się 5 drużyn:
Cierpisz, Czarna, Białobrzegi, Kraczkowa i Łańcut – Podzwierzyniec.

Wystąpiliśmy w składzie:
1.Patryk Lutak (C)
2.Grzegorz Pondel
3.Kamil Murjas
4.Paweł Ruszel
5.Robert Ruszel
6.Wojciech Zawiło
7.Jarosław Ruszel

Cierpisz – Białobrzegi 4:1

Drużyna gospodarzy – zeszłoroczny mistrz – wydawała się być piekielnie trudnym przeciwnikiem. Na szczęście to my pierwsi zdobyliśmy gola, w zamieszaniu podbramkowym, czujność zachował Paweł Ruszel – choć pierwszy strzał zatrzymał się na bramkarzu, to piłka po drugim uderzeniu zdołała wpaść do bramki. W pierwszej połowie dwa razy, zabójczo precyzyjnymi strzałami zza pola karnego, piłkę w siatce umieścił Grzesiek Pondel. Później defensor naszego rywala zdołał zdobyć bramkę precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego. Na końcu spotkania, wykorzystując błąd bramkarza, G. Pondel strzelił jeszcze jedną bramkę i mógł cieszyć się z hattricka. Brawo!

Cierpisz – Czarna 1:0

Nasz drugi rywal był zdecydowanie najbardziej defensywnie grającą ekipą (formacja 3-1), przez co w turnieju zdobyli zaledwie jedną bramkę. W pierwszych siedmiu minutach oba teamy grały zachowawczo (0:0). Po zmianie stron atakowaliśmy częściej, jednak nie było łatwo przedrzeć się przez obronę Czarnej, złożonej z bardzo wysokich piłkarzy. Sytuacji nie zdołali wykorzystać P. Ruszel (zatrzymany w pojedynku sam na sam) i W. Zawiło (trafił w poprzeczkę). Na całe szczęście, tuż przed końcem, P. Ruszel znów w czasie kopaniny pod bramką jakoś wepchnął futbolówkę tam, gdzie trzeba.

Cierpisz – Kraczkowa 0:0

Tradycyjnie już pojedynki sąsiadów zza Uchmanowego lasu dostarczają wielu emocji. Do 11.02.2011 r. obie ekipy ministrantów zmierzyły się pięciokrotnie. Cztery razy to my byliśmy górą, a Kraczkowa tylko raz – na swoich śmieciach w 2008 roku. Atmosfera derbów i przytoczony bilans stanowiły dla nas pewne wyzwanie i presję – żaden cierpiski piłkokopacz nie chciał popełnić najmniejszego nawet błędu. W obu częściach gry, dobrych strzałów było jak na lekarstwo. Dokładnie kryliśmy popularnych maślaków, ale brakowało nam wykończenia akcji. Kraczkowianie dwoili się i troili, aby zatrzymywać wszystkie wyprowadzane przez nas akcje. Po meczu, nie posiadali się ze szczęścia, że zdołali z nami zremisować.

Cierpisz – Łańcut Podzwierzyniec 1:0

Ten mecz musieliśmy wygrać, albowiem rezultat pojedynku z Kraczkową doprowadził do tego, że w razie remisu lub porażki zajęlibyśmy, w żadnym wypadku nie satysfakcjonujące nas, trzecie miejsce. Łańcucki zespół miał w składzie najlepszego bramkarza i strzelca turnieju. W pierwszej połówce meczu okazji do strzelenia bramki było dość niewiele. Pod koniec pierwszej części gry po centrze z kornera, G. Pondel wyskoczył do główki, ale piłka poszybowała nieznacznie nad poprzeczką. Obrońcy prezentowali się dość dobrze, więc po 7 minutach na tablicy wyników widniały dwa okrągłe zera. Na początku drugiej połowy lekko zaczęliśmy wieść prym, ale sytuacji nie wykorzystaliśmy. Blisko był Robert Ruszel, ale po podaniu od brata, strzelił blisko słupka, ale z jego zewnętrznej strony. Tempo gry wzrosło, słońce mocniej oświetlało plac gry, na boisku zostali najlepsi gladiatorzy. Niebawem coś musiało się wydarzyć. Jak zapewne powiedziałby Wojciech Łazarek – graliśmy na typowe udo: Albo się udo, albo się nie udo. Jednak nie udoć się nie mogło. Prawym skrzydłem ruszył jeden z naszych husarzy – P. Ruszel i zagrał futbolówkę do środka pola, w kierunku armaty – W. Zawiło, który bez zbędnego zwlekania wypalił w kierunku nienaruszonej twierdzy przeciwnika i umieścił piłkę w siatce. Hala zawrzała, fundamenty wzruszyły się, a słońce schowało się za chmurami. Gracze z miasta nad czwórką rzucili się do ataku. Nawet łańcucki bramkarz opuścił swoje królestwo. Atak za atakiem zostawał obracany w niwecz przez naszą obronę. Z ulgą i radością wysłuchaliśmy odgłosu gwizdka, którego piękna do tej pory nie zauważaliśmy. Wpadliśmy w szał radości. Pierwszy raz w kilkuletniej historii rozgrywek zostaliśmy MISTRZAMI DEKANATU ŁAŃCUT II i będziemy reprezentować nasz dekanat w rozgrywkach archiprezbiteratu, które odbędą się 12 marca o g. 9:00 w hali w Błażowej.

Ostateczna kolejność w grupie gimnazjalnej:

1.Cierpisz (10 pkt)
2.Kraczkowa (8)
3.Łańcut Podzwierzyniec (7)
4.Białobrzegi (0+3)
5.Czarna (0+0)

W ceremonii rozdania nagród, nasz kapitan odebrał wyjątkowo okazały puchar. Otrzymaliśmy też piłkę marki Adidas.
Szczególne podziękowania kierujemy pod adresem OSP i pana Antoniego Lew za transport i opiekę nad zawodnikami.

Paweł Ruszel






Jak co roku w dniu 12.02 odbędzie się turniej ministrantów dekanatu Łańcut II w piłce halowej.

W roku 2010 zajęlismy w nim II miejsce. W turnieju będą mogli uczestniczyć ministranci z roku 1995 i młodsi. W 2010 roku wystapimy w nim w nastepujacym skladzie: Patryk Lutak, Kamil Murjas, Grzegorz Pondel, Paweł i Robert Ruszel, Wojciech Zawiło i Jarosław Ruszel. Patrzac na nasze wyniki w poprzednich latach podchodzimy do turnieju z optymizmem i mamy nadzieje na powtorzenie dobrego wyniku.
Liczymy ze zaprocentuje tutaj nasza wspolna gra w lokalnym klubie i że będziemy dobrze rozumiec sie na boisku czego troszke brakowało nam w poprzednich wystepach.
Wyniki zostaną podane na stronie najszybciej jak to bedzie mozliwe. Prosimy o trzymanie kciuków za naszych zawodników.




W dniu 05.02 nasz prezes ukończył 18 lat
Z tej okazji składamy mu serdeczne życzenia:

18 lat temu przyszdł na świat ktoś bez majtek, butów i innych atrybutów.
Był największym marzeniem i radością swoich rodziców.
To właśnie byłeś Ty!
Spraw by nigdy w Ciebie nie zwątpili.
Idź drogą prawdy, wiary i miłości.
Niech Twa dorosła, życiowa kariera nigdy rodzicom nie doskwiera.
By do końca życia dumni z Ciebie byli, że na dobrego człeka Cię wyszkolili.


 
  Łącznie stronę odwiedziło już 35191 odwiedzający  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=